Decyzja o wynajęciu
domku dwupokojowego, z telewizją kablową była nadzwyczaj słuszna.
Najwyraźniej uznano, że cztery dni pięknej pogody nam wystarczą i
zmieniła się ona diametralnie w wietrzno-deszczową aurę, w
trakcie której nawet krótkie wychylenie głowy za drzwi domku
kończyło się prawie jej urwaniem. Ale że dzieci miały
przestrzeń, to bawić się mogły nie tylko furą zabawek
przywiezioną na okoliczność brzydkiej pogody, ale i nowymi
karetkami sprawionymi im przez Dziadków, wyposażonymi w strzykawkę,
termometr i tym podobne, dzięki którym można nie tylko karetką
jeździć, ale ze wszystkimi członkami rodziny bawić się w
lekarza. A w chwilach zmęczenia chłopcy zasiadali wygodnie na
kanapie i bajkę oglądali. Cztery pierwsze dni, gdy to świeciło
słońce spędziliśmy naprawdę fajnie, plażując, bawiąc się,
kąpiąc, puszczając latawiec, zwiedzając Park Wieloryba,
spacerując, jedząc niezliczone ilości gofrów, lodów, szalejąc
na placu zabaw i grillując. Pierwsza część wyjazdowych wakacji za nami, na drugą czekamy do sierpnia!
synkowo
sobota, 13 lipca 2013
wtorek, 9 lipca 2013
Urlop.
Po tygodniu szaleństwa, biegania, zmęczenia, zdzierania tapet, stresu, żeby ze wszystkim zdążyć i krótkiego snu udało nam się spakować o 22 w wieczór przed wyjazdem. Wyrwaliśmy się z Synem na urlop. Urlop z Dziadkami to zdecydowanie fajny urlop, nawet jeśli pod opieką mamy dwoje dzieci. O odpoczynku fizycznym mowy nie ma, bo pilnowanie dwóch chłopców (jest z nami synek mojego brata, Mikołaj) to jedna wielka bieganina. Ale psychicznie wyłączyłam się zupełnie, zapomniałam o stresie związanym z remontem, o milionach decyzji, które przede mną. Dodając do tego piękną pogodę, po trzech dniach stwierdzam, że postanowienie o wyjeździe w trakcie remontowego zamieszania było słuszne.
czwartek, 4 lipca 2013
Z życia.
Chciałoby się Synowe spostrzeżenia i dialogi wszystkie zanotować i odtworzyć za lat kilka. Tymek jest chłopcem bardzo otwartym, towarzyskim, lubiącym dyskusje. Syn bacznie obserwuje i kopiuje. Nasze dialogi są już na bardzo wysokim poziomie i czasem Tymek zaskakuje swoją spostrzegawczością. Wskazując na spory pieprzyk na Tatowym ciele stwierdza: Duzego komala mas. Kukając do łazienki podczas Tatowej kąpieli rzuca: Kąp się Tatusiu ładnie. Pokazując kolano, które obdarł w trakcie spaceruje, gdy odmawiał trzymania się za rękę, mówi: Nie słuchałem Mamusi. Przypełzając o szóstej rano do naszego łóżka podnosząc z każdym powtórzeniem głos krzyczy: Tatusiu, pobuuudka, pobuuuudka! A podczas naszej ostatniej podróży samochodem namierzając cel palcem wypalił: Baba jedzie! (Tatowa szkoła). Poza tym oprócz rozgadania przyszedł i czas na dąsy i nie wiedzieć skąd Syn nauczył się obrażać. Robi to w sposób przekomiczny, zwykle odchodzi na bok, spuszcza głowę i udaje, że nikogo nie słyszy, nie reagując na żadne pytania. Choć staram się zachować powagę i mówić, że takie zachowanie mi się nie podoba, to czasem ciężko mi się opanować. Obraża się głównie za to, że czegoś nie może dostać. Focha w wersji Tymkowej przedstawiam poniżej, tu: foch, bo Kuzyn nie chciał mi dać pisaka!
sobota, 29 czerwca 2013
Wątpliwości.
Po pierwszy zebraniu w przyszłym przedszkolu Syna naszedł mnie szereg przemyśleń i wątpliwości. Wysyłamy Tymka do przedszkola jako 2,5 latka z kilku względów: po pierwsze, by odciążyć obie Babcie; po drugie, by Syn miał towarzystwo dzieci; po trzecie, by nauczył się pracować i przebywać w grupie; po czwarte, gdyż jest niezwykle lotny, w mig zapamiętuje i na pewno wiele wyniesie pracując z paniami...I zapewne jeszcze kilka argumentów znalazłoby się na tak. Po zebraniu pojawiły się jednak u mnie i te na nie, bo zdziwienie moje było ogromne, gdy to rodzice, szczególnie chłopców zaczęli reklamować swoje pociechy w sposób następujący: Noo, nasz Julek to dopiero pokaże jak zacznie gryźć i kopać; A nasz pluć!; A nasz to będzie pewnie takie sceny urządzał przed naszym wyjściem.. I tak dalej, i tak dalej. Słuchałam i nie dowierzałam. Słuchałam i zastanawiałam się, czy dobrze robię puszczając Tymka, który nie pluje, nie bije, nie kopie i słucha się nas, do dzieci, od których tych właśnie rzeczy będzie się mógł nauczyć i które te właśnie rzeczy mogą testować na Nim. Wiem, że w przyszłości też zetknie się z negatywnymi zachowaniami dzieci, na które najwidoczniej ich rodzice nie mają wpływu albo nie chcą mieć, bo miałam wrażenie, że to co mówili, ich bawi. Ale może można ten czas jeszcze odroczyć, tyle że kosztem tych wielu pozytywów, które wymieniłam wcześniej... A tak z innej beczki, Syn nasz podjął szkołę męskości i pod pretekstem obsikania mrówek na działce odważył się po raz pierwszy wysiusiać na stojąco. Zabawa z mrówkami tak się jemu spodobała, że teraz każde drzewko i krzaczek na spacerze są jego, gdy tylko pęcherz Syna przydusi, z wielką ochotą siusia na stojąco (nie obsikując się przy tym!). Wygląda to przekomicznie w wykonaniu takiego małego szkraba!
wtorek, 25 czerwca 2013
W deszczu.
Ciemne strony naszej polskiej pogody znamy wszyscy, bo chyba nie tylko na zachodzie kraju w ciągu pięciu dni z ponad 30 stopni może się zrobić 13 z bez przerwy padającym deszczem. Ale i takie anomalie nam nie straszne, Syn nie wyszedłszy na dwór po prostu stoi przy drzwiach z miną męczennika i woła: Tatelek, losę, kałuze! Będzie tak długo prosił o ten spacerek póki nie obiecam, że wyjdziemy, więc dziś pomimo naprawdę paskudnego deszczu odbyliśmy półgodzinny spacer z setką kałuż, w które Syn wchodził, wbiegał, które rozchlapywał, w których się przewracał i płakał, bo zmoczył sobie rączki (pedant). Wróciliśmy przemoczeni do suchej nitki, ale Syno zadowolony i dotleniony!
czwartek, 20 czerwca 2013
Sezon.
Sezon letni uważamy za otwarty z wielkim impetem, jeszcze na dwa dni przed kalendarzowym latem. Przyjdzie mi teraz ponarzekać, czego zbytnio robić nie lubię, ale w tym przypadku muszę. Lato lubię, ba, wakacje, wolność, pogoda..No właśnie, pogoda.. Trzy-dzie-sto-kil-ku stopniowe upały to gruba przesada. Strużki potu, które przez ostatni dni spływały po mej twarzy i ciele podczas ośmiogodzinnego pobytu w szkole w salach z dwudziestoma dziewięcioma stopniami w powietrzu to też przesada. Stanie pomiędzy korytarzem a salą, żeby poczuć choć trochę chłodnego powietrza też było przesadą i na dobre mi nie wyszło, bo dziś głos mój przypomina głos kogoś, kto ledwo żyje po dobrze zakrapianej imprezie, co nie napawa mnie optymizmem przed jutrzejszą lekcją otwartą w pracy. Ale co tam kobieto, czujesz się dobrze czy nie, z takiej pogody trzeba skorzystać, a w związku z tym, że Mąż powrócił z 10 dniowej wyprawy motocyklowej na Korsykę i trochę się z Synem stęskniliśmy, udaliśmy się na rodzinny wypad nad jezioro. Frajda to słowo nieadekwatne do tego, co przeżywał tam Syn. Ja zamoczyłam nogi do kolan, Tymek natomiast rzucał się cały do wody imitując pływanie, wchodził po szyję za rękę z Tatą, wyrzucał błotko i budował zamek i gdyby nie to, że w pewnym momencie sam poczuł, że jest Jemu zimno, nieźle szczękając zębami, pewnie nie dałoby się Syna z wody przegonić. A pierwsze słowa Tymka dzisiejszego poranka to: Nad leziolo, jechać!
wtorek, 18 czerwca 2013
Zaskakuje.
Tymek zaskakuje nas każdego dnia, a ostatnio o coraz częściej rozbawia. Oglądając z nami prognozę pogody z powagą stwierdza: Buza będzie! Gdy coś jemu upadnie wykrzykuje: Mateldyja! A gdy rano przypełza do naszego łóżka nachyla się nad Mężem i pyta: Tatusiu, umies lećko zlobić? Gdy na dworze temperatura przekracza 25 stopni Syno stwierdza: Uf, goląco! Często paluszkami dotyka naszych stóp i z uśmiechem mówi: Giligiligili, oczekując, że będziemy się pokładać ze śmiechu. Ostatnio nabyte umiejętności to: mówienie Na zdlowie, gdy ktoś kichnie, podciąganie majtusiów po załatwieniu się (z różnym skutkiem) i wymienienie miasta, w którym mieszka (pracujemy nad ulicą). Pięknie, naprawdę pięknie jak na dwulatka bezbłędnie odmienia wyrazy, mówi na przykład: Panowie jadą; to jest Mamusi (wyrywając Kuzynom moją torebkę, którą chcieli się bawić), jedziemy do Babci Dany, czy Eli. A gdy się naje, choć to nieczęsty widok, stwierdza z zadowoleniem: Pełny bzusek, pycha! Chciałoby się całować i przytulać tego zabawnego brzdąca, każdego dnia, w każdej godzinie i minucie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)