synkowo

synkowo

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

A gdy nas nie było.

A gdy nas tyle nie było, czas jakby przyspieszył i oszalał. A tu już wiosna przyszła, wzbudzając mój zachwyt. To nic, że jesteśmy uziemieni w domu. Dwoje dzieci z jelitówką. To nic. Wiosna będzie, a po niej lato i tyle marzeń i planów przed nami. Dzieci urosły, Tymek skończył już lat pięć, a i impreza Poli już się szykuje w matki głowie. Wspaniały to z nimi czas, gdy córka mówi (wszystko i bez przerwy!), prowadzi dialogi z bratem, śpiewa jego przedszkolne piosenki i więcej się z nim bawi, niż kłóci. Wspaniały czas!






sobota, 23 stycznia 2016

Nieprawda.

Nieprawdą jest, że jak się ma pierwsze dziecko spokojne, jedząco-śpiące, bezserwisowe zupełnie, to drugie da popalić. Wielką nieprawdą to jest. A jednak, mówiono mi, że tak będzie. Nastawiłam się więc na dziecko zupełnie inne, dające "popalić", nie chcące samodzielnie zasypiać, wybrzydzające przy jedzeniu, pochłaniające mnóstwo czasu i uwagi. A dostałam córkę, która: śpi sama od drugiego miesiąca życia w swoim pokoju, od kilku miesięcy przesypia całe noce (po 12  godzin!), zasypia ot tak, odłożona do łóżeczka, czy to w dzień, czy wieczorem, je WSZYSTKO i zawsze!, jest wiecznie uśmiechnięta i rzadko marudząca, potrafi bawić się sama, a nawet godzinę! "czytać" książkę i mówi dużo więcej niż na tym etapie jej brat. Dostałam takie dziecko, o jakim nawet nie marzyłam!











sobota, 2 stycznia 2016

O świętach.

Czekaliśmy, skreślaliśmy dni, odliczaliśmy godziny, by przez trzy dni świętować hucznie, jakże radośnie i smacznie. Z roku na rok wydaje mi się, że nasze święta stają się jeszcze piękniejsze. Chciałabym, by moje dzieci zapamiętały je, jako czas wyjątkowy, tak jak i ja wspominam swoje święta z dzieciństwa. Święta miały w sobie tyle magii: z tym czekaniem na pierwszą gwiazdkę, otwieraniem prezentów, spaniem pod grubą pierzyną, po uprzednim grzaniu stóp na kaflowym piecu. Radością przeogromną z prezentów. Śniegiem do kolan i siarczystym mrozem za oknem. W tym roku Tymek oszalał na punkcie Lego, Polę z kolei zachwyciło nasze rodzinne kolędowanie. Było tak, nam życzyłam. Spokojnie, rodzinnie, leniwie i bardzo, bardzo radośnie. 











czwartek, 19 listopada 2015

Siła rodzeństwa.

Gdzieś w międzyczasie powrotu do pracy, pięknej, słonecznej jesieni, uciekających jak szalone dni-dzieci mi dorosły. Dorosły do tego, by się razem bawić, śmiać, krzyczeć, płakać, leniuchować. Trzyletnia różnica wieku między nimi przestała być już tak widoczna i stali się rodzeństwem -kompanami, które choć chwilami nie potrafią się dzielić, skoczyliby za sobą w ogień. Miłość obustronna zaczęła być jeszcze bardziej widoczna. Pola, wypuszczona na teren osiedlowy kieruje swe pierwsze kroki do Tymkowego przedszkola, a Tymek zalewa się łzami na samo wspomnienie o tym, że może gdzieś pojedziemy bez Poli, choćby na trochę. Obserwowanie ich relacji, nawet przy częstym akompaniamencie wrzasków i łez podczas wyrywania sobie zabawek, napawa mnie taką dumą i szczęściem i spełnieniem przeogromnym, że chwilami brak mi słów. 










piątek, 2 października 2015

Dziewczynka.

Jest już dziewczynką. Wcale niemałą. Trochę upartą. Ciągle uśmiechniętą. Kochającą tańczyć do muzyki oraz książki, które codziennie czyta i przegląda z nią Babcia. Dziewczynką, która trzy dni temu nauczyła się chodzić. Skończyła właśnie 16,5 miesiąca. Moja radość z posiadania córki rośnie każdego dnia. Bo ona taka jest moja, dziewczyńska.









czwartek, 10 września 2015

Wrześniowe wakacje.

Ostatnie takie. Wrześniowe. Za kilka dni przyjdzie mi zakończyć urlop macierzyński i wrzesień ponownie zostanie miesiącem pracowitym. Wrześniowy Bałtyk był piękny. Łaskawy pogodowo. Z bardzo zimnymi wieczorami, lecz ciepłymi dniami. Z dziećmi mającymi dużo frajdy i rodzicami czekającymi na wieczory, by przy lampce wina i cieple bijącego z grilla, pod kocem na tarasie, w ciszy, oglądać gwieździste niebo. Rozmawiać. Opowiadać. Wspominać minione dni.