synkowo

synkowo

niedziela, 23 listopada 2014

Dwoje dzieci i ja.

Od zawsze chciałam mieć dwoje dzieci. Czuję się spełniona jako mama dwójki i jest mi coraz łatwiej, głównie dzięki dobrej organizacji. Nie da się jednak ukryć, że czasu synowi poświęcam mniej niż przed narodzinami siostry i myślę, że z każdym kolejnym dzieckiem  czasu tego ubywa. Pola rośnie, potrzebuje coraz więcej uwagi. Czasem trzeba wybrać, komu jej więcej przeznaczyć w danej chwili. Cieszy mnie trzyletnia różnica wieku między dziećmi, bo patrząc na nie, wiem, że za rok czy dwa będą się razem bawić. Dwoje dzieci to także mniej czasu dla siebie samej, jedną książkę czytam przez trzy miesiące, do czasopism kobiecych nie zajrzałam od narodzin córki. Telewizora nie włączyłam od nie pamiętam kiedy, a i na film, który często proponuje mi wieczorem mąż nie mam zwykle sił. Kawę często piję w pośpiechu, w towarzystwie dzieci. Długa kąpiel to raczej rarytas. Nie odczuwam jednak tego braku czasu dla siebie, bo jestem matką od prawie czterech lat i przywykłam, że najpierw dzieci, później ja. Zadziwiające, jak szybko wcielamy się w nowe role. Ja czuje się, jakbym od zawsze miała dwoje dzieci.






środa, 19 listopada 2014

Siostra-brat.

Tego się nie spodziewałam. Że tak bardzo będą za sobą. Że Tymek pokocha siostrę bezgranicznie, a ona uwielbiać go będzie. Bo uwielbia. Niewątpliwie. I gdy tylko brat na horyzoncie się pojawia, ona się śmieje i oczy radosne widać. A on, brat starszy, opiekuńczy, Polusia moja kochana mówiący. Głaskający. Całujący. I zabawkami się dzielący! 



piątek, 14 listopada 2014

Pół roku.

A dziś leżeć  będziemy. I patrzeć się na siebie.  Całować.  Przytulać. I śmiać się do siebie.  I wspominać nasze powitanie. I  odbędziemy długi spacer, jak co dzień.  Tylko refleksyjny bardziej. Pół roku za nami. Wspaniałe.  Takie, jaka jest ona.  Pola. Córka moja.



sobota, 8 listopada 2014

O Tymku.

I nagle któregoś dnia syn mój dosięgnął do włącznika światła od toalety. Jak to się stało, że przez tak długi czas nie potrafił sam owego światła zapalić, a jednego dnia zrobił to zupełnie sam. Stało się. I tegoż samego dnia większość spodni stała się za krótka, a matkę wzięło na refleksję. Refleksja owa dotyczyła dorastającego syna, który jak się okazuje, nie tylko wzrostem skoczył w górę, ale i rozwojem. Syn owy pytać zaczyna o sprawy poważne. Czy jak Pola spadnie z tapczanu, to umarnie? Czy jak on dorośnie, to będzie taki gruby jak tata? Czy to możliwe, że Mikołaj jedzie reniferami po niebie? Pyta, dużo pyta. A prócz tego, że pyta równie dużo śpiewa. I przed snem przyznaje się do złych zachowań w przedszkolu. I opowiada. I wspomina nasze wakacje w Danii! A mnie to wszystko zachwyca, ale i przeraża. Że jakoś tak chwile to są ulotne takie, że mój mały synuś jest już chłopcem, wyrasta. Tak szybko. Zbyt szybko.






wtorek, 4 listopada 2014

Gdy chorują.

Z drugim dzieckiem jest inaczej. Z drugim człowiek jakby odporniejszy i wyczucia  więcej ma. Z Tymkiem najzwyklejszy katar przerażał, z Polą przeżyłam dzielnie pierwszego wirusa. Biegunka, wymioty i nieustający płacz dziecka, które praktycznie na co dzień nie płacze, były straszne. Serce bolało, ręce od noszenia też. Cały dzień przy mamie. I jak dobrze, że dziecko zaszczepione. Że poradziła sobie z tym w domu, że organizm zwalczył paskudztwo, że syn nie zachorował. A ja bez paniki, ze spokojem, choć zmartwiona strasznie przetrwałam pierwszą chorobę córki. 


czwartek, 30 października 2014

To co ważne.

Co byście powiedziały na to, gdybyśmy wszystkie trzy zostały matkami w 2014? Powiedziała K. kilka miesięcy temu, przy kawie. Szok. Niedowierzanie. Wzruszenie. Radość. Gdzieś tam kiedyś za licealnych czasów rozprawiałyśmy, która pierwsza za mąż wyjdzie, dziecko urodzi, kim będziemy za 10 lat. Rozjechałyśmy się po Polsce i świecie, za mąż wyszłyśmy, dzieci urodziłyśmy i nawet nasze przypuszczenia częściowo się sprawdziły. Ale tego nie przewidziałyśmy. Jest Pola, jest Mateusz, za kilka/kilkanaście dni będzie Jaś. Dzieci dwatysiąceczternastego. Nasze dzieci. Przyjaciółek od czternastu lat. 



poniedziałek, 27 października 2014

Jak to jest.

Jak to jest być mamą dziewczynki? Spotykam się z tym pytaniem już któryś raz. Sama nigdy wcześniej nie myślałam, że owe mamowanie  różnić się może w zależności od płci. A jednak różni się nieco. Dziewczynki są delikatne, wrażliwe. I jest takie dziwne wrażenie, że nam kobietom trochę bliżej do nich. A jednocześnie moja relacja z synem i uczucia, jakimi go darzę jakby się rozrosły, bo taki on opiekuńczy i czuły w stosunku do siostry, taki mały dzielny, kochany mężczyzna.