synkowo

synkowo

czwartek, 10 maja 2012

Sandały i kalosze.

Z sandałami już tak mam, że ich widok na męskiej stopie  delikatnie mówiąc nie przyprawia mnie o szczególny zachwyt. To samo tyczy się japonek. Wybór sandałów dla Syna też nie należał do najłatwiejszych. Niewiele modeli przypadło mi do gustu, a te, które wpadły mi w oko, po przymierzaniu na Synkowej stopie nie leżały dobrze: dusiły go lub ciężko wkładały się na gołą stópkę. Ale udało mi się znaleźć ideał pod względem wyglądu i wygody. Wyprofilowane sandałki Bartka ze skórzaną wkładką. Są świetne, mają bardzo elastyczną podeszwę. Bartkowe sandałki to jedne z niewielu, które nie kojarzą mi się z takimi, które mężczyźni zwykli nosić do białych skarpetek. Od grudnia stopa Tymka urosła o dwa numery. Obecnie nosi rozmiar 21. Poza tym, po ostatniej wizycie na działce, gdy złapał nas deszcz, konieczny okazał się też zakup kaloszków. W ten sposób Tymko będzie mógł hasać po mokrej trawie, bez obawy Matki, że się przeziębi. Niestety, większość kaloszków produkowane jest od rozmiaru 22, udało mi się jednak  znaleźć i wylicytować na allegro takie oto kaloszki z Bobem budowniczym pasujące na Tymkową stopę.






14 komentarzy:

  1. ja z otwartym palcem w życiu nie kupię. widziałam kontuzje palca u dziecka której można by uniknąć gdyby palce były zakryte, dlatego palce i pięty zawsze będziemy chronić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tej kwestii nie jestem tak zapobiegliwa. Syn biega też na boso na działce, po trawie, kamieniach, co jest zdrowe dla stóp. Akurat w tych Bartkowych sandałach palce są jakoby zapadnięte, nie wystają ponad podeszwę sandała, więc nie ma też możliwości uderzenia się, jednakże mamy i takie klasyczne Befado.

      Usuń
    2. Widok zdartego paznokcia u malutkiego dziecka w sandałkach i to co się działo z palcem i chłopcem później (dziecko nie mogło chodzić bardzo długo i niestety musiało się uczyć chodzenia od nowa) zdecydowanie sprawił, że na bosaka puszczać go nie będę przynajmniej do momentu aż sam nie powie "Będę biegał bez bucika" ;) ani palcy odkrywać nie będę. No chyba, że w domu - w domciu biega najczęściej na boso.

      Mój syn akurat z tych za lekko ubieranych i zbyt wietrzonych według innych i cały czas ma też odporność ode mnie więc o zdrowie się nie boję :)

      Usuń
    3. Ale bo ja nie chcę Ciebie straszyć czy krytykować a trochę tak wyszło, zupełnie niezamierzenie, ale na prawdę mam w pamięci te obrazy bardzo wyraźne stąd takie moje wywody ;)

      Usuń
    4. Rozumiem i absolutnie tego tak nie odebrałam :). Właśnie chciałam też napisać, że w tej kwestii nie ma co polemizować, gdyż każda Matka sama podejmuje decyzję w kwestii jej dziecka. Jeśli chodzi o temat chronienia, ja odbieram to w ten sposób, że niekoniecznie to, co przydarzyło się komuś, może przydarzyć się i nam, aczkolwiek wiem, że im bliżej z problemem się spotkamy, jesteśmy bardziej ostrożni. Pozdrawiam ;)

      Usuń
    5. To jak z jedzeniem - ja alergiczka trzęsę się nad każdą kluską dla dziecka a inne dzieciaki wpylają spaghetti bolognese :D

      Usuń
  2. Ja od zawsze nie starałam się chronić syna bo chcąc nie chcąc i tak zachoruje jeśli nie z powodu rosy na trawie to z jakiegoś innego powodu. Dzieci mają prawo chorować a my nie powinnyśmy jako matki chronić ich nazbyt, bo potem przychodzi przedszkole-szkoła w których i tak i tak odporność dziecka spada a każde nawet najmniejsze przeziębienie przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie. stopa dziecka najlepiej profiluje się gdy jest mu dane biegać na bosaka po trafie, piasku, nawet po kamieniach. właśnie wtedy noga dziecka ulepsza się bardziej niż będzie przesadnie chroniona. ale ... to jest wybór każdego z rodziców. każdy wychowuje własne dziecko na swój sposób. my podczas wizyt u specjalistów z powodu płaskostopia - dowiedzieliśmy się jak zaradzić problemowi, i zaradziliśmy. wszystko się unormowało i jest pięknie cacy. każdy specjalista, lekarz radzi rodzicom by podczas zabawy ściągać dla dziecka buciki i dać mu się wybiegać, w ten sposób dajemy nie dość że możliwość poczucia czegoś innego to i wspomagamy prawidłowy rozwój stopek małego dziecka ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze nie kupiłam żadnych butów Ani i powiem szczerze ciężko mi się za to zabrać, bo nawet nie wiem jakie powinnam wybrać by były dobre:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skierujcie się do porządnego sklepu z bucikami dziecięcymi, na pewno Wam coś doradzą. Przede wszystkim fachowo zmierzą stópkę Ani i coś zaproponują.

      Usuń
  4. prawdę mówiąc także nie jestem fanką męskich stóp w sandałach.
    jest to trochę aseksualne ;)
    ale to chyba wynik mojej fobii, gdyż nie cierpię męskich stóp.
    podzielam poniekąd zdanie Hafiji i dziecięce stopy wolę chronić, a wiadomo jaką potrafią nasze pociechy mieć fantazję.
    kalosze za to uważam, za bardzo trafny zakup.
    na pewno przydadzą się na jesienne pluchy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajne kalosze, sandalki zreszta rowniez.
    Juz nie moge sie doczekac, az nasz Brzdac zacznie biegac!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiosna rozgościła się już u nas na dobre więc sezon spacerowo-zabawowy został otwarty :)
    W związku z tym chciałybyśmy zaprosić Was i Wasze dzieciaczki do naszej zabawy.
    Wystarczy kawałek chodnika i kreda ;)
    Do wygrania fajne nagrody…
    Może mielibyście ochotę wziąć udział?
    Po szczegóły zapraszam tutaj:
    http://babylandiaa.blogspot.com/2012/03/chodnikowe-graffiti.html

    Z góry przepraszam za spam :)

    OdpowiedzUsuń