synkowo

synkowo

czwartek, 14 czerwca 2012

Pranie.

Nie bez powodu Tata mówi na mnie mrówka. Od szóstej rano sprzątanie, gotowanie, Syna przygotowywanie. Przed ósmą wstawiłam pranie. Po kilku minutach usłyszałam dziwne uderzanie w bębnie. Zainteresowana, próbowałam dociec cóż to może tak stukać. Na darmo, gdyż nic nie dojrzałam. W obawie przed uszkodzeniem bębna, gdyż odgłos zdawał się nasilać, odwirowałam pranie. A oto co znalazłam! Pilot od DVD! Synko musiał go upchnąć niezauważalnie, a że pralkę mamy w kuchni, nie może być cały czas zamknięta, bo nie schnie w środku. Synu, ty to jesteś pomysłowy! I że niby taki niewinny i słodki. Eheee.

Aktualizacja: po dwóch dniach spędzonych na suszarce do naczyń pilot jakby nigdy nic nadal działa. Chapeau bas dla Sony! :)






wtorek, 12 czerwca 2012

Kły.


Przechwaliłam Syna w bezbolesnym i bezproblemowym ząbkowaniu. Od dwóch tygodni dziecku memu wyrzynają się górne kły. Biedak ślini się jak nigdy, śliniaki powróciły do łask. Kilka dni utrzymywała się gorączka powyżej 39 stopni, zbijaliśmy ją czopkami. W ostatnim tygodniu przez około sześć dni Syn nie chciał jeść. Jakakolwiek próba podania jemu pokarmu, czy to zupy, deseru czy obiadku kończyła się fiaskiem. Buzia zasłonięta rękoma i brak jakichkolwiek szans na zachęcenie go do jedzenie. Mleka nie dopijał, akceptował tylko wodę. Katar z nosa leci jak woda, już ponad dwa tygodnie. Biegunka też nie odpuszcza. Wczoraj Synko dał sobie zajrzeć do paszczy i jest! Nareszcie jeden kieł już się przebił, drugi jeszcze walczy. Tak to dwanaście zębów wyszło całkiem gładko, a trzynasty okazał się pechowy i upierdliwy. 



poniedziałek, 11 czerwca 2012

Piętnaście.

Upływający błyskawicznie czas przestaje mnie dziwić. Już nie żałuję, że Tymek nie jest niemowlakiem. Cieszy mnie każdy kolejny miesiąc. Dziś Syn kończy piętnasty. Już świadomie nazywa członków rodziny: Ma-ma, Ta-ta i Ba-ba słyszymy co dzień. Pięknie je, potrafi dłuższą chwilę bawić się sam. Nareszcie reaguje na nie wolno, co ogromnie nas cieszy, bo opłaciło się nie odpuszczać, nawet gdy wcześniej i tak robił swoje. Rozumie więcej niż nam się wydaje. Zdania, polecenia, wyrazy. Nie jest bez wad, gdy ma gorszy dzień, choć zdarza się to bardzo rzadko, potrafi marudzić lub wymuszać płaczem, ale wie, że z nami nie wygra. Parę lat temu spacerując z I. spotkaliśmy jego znajomego z dzieckiem. Powiedział wtedy: Też sobie sprawcie, zobaczycie ile radości. I widzimy. I nadziwić się nie możemy jak wesoło jest z Nim i jak musiało być nudno bez Niego.


piątek, 8 czerwca 2012

Ostatnio.

Ostatnio Syn: rozwinął folię aluminiową przez całą kuchnię i pokój  i szelestem tym zbudził Matkę swą po 6 nad ranem i zmusił ją do wstania, w celu zwinięcia srebrnego dywanu; wygryzł kawałek silikonowego ustnika od kubka niekapka, robiąc z niego w ten sposób kapek, przeżuł go i połknął; wypił sok ze świeżo wyciskanych grejfrutów nie skrzywiwszy się przy tym ani przez moment; powąchał piwo w szklance i wzdrygnął się przy tym kręcąc głową i zmarszczył twarz, chcąc chyba powiedzieć "fuj" lub "ble"- czynność tą powtórzył kilkakrotnie, pomimo ciągłego obrzydzenia; po raz pierwszy siedział na tatowym motocyklu i widząc takowe na ulicy zawsze mówi "brrrr ta-ta". Ostatnio Syn bawi nas i zaskakuje coraz bardziej, każdego wieczora zasypiając wspominamy jego pomysły i dokonania i śmiejemy się i nadziwić wciąż nie możemy, jakie cudowne mamy dziecko!



wtorek, 5 czerwca 2012

Sen.

Jeszcze przed ukończeniem roku Syn zaczął przesypiać całe noce. Oczywiście cieszyłam się bardzo, pobudka nocna, nawet jedna, sprawiała, że mimo wszystko byłam lekko niedospana. Sielanka trwała dwa miesiące, do czasu, gdy nie przenieśliśmy się na jedną noc do Dziadków, gdy Tata wyjechał. Od tej pory Syn nie tylko budzi się na mleko około 1-2 w nocy, ale potrafi kilkakrotnie w nocy krzyczeć, rozbudzać się, czasem walczyć, by wyjąć go z łóżeczka, bo akurat ma ochotę na zabawę. Oczywiście są noce, gdy obudzi się raz, ale są i takie, gdy uczyni to 4-5 razy. Nie wiem, czym to jest spowodowane, być może przestraszył się, śpiąc u Dziadków. Oczywiście z anielską cierpliwością wstaję do niego, przykrywam go, odkładam, głaszczę po główce czy pleckach, czasem wystarczy, że usiądę przy łóżeczku i w sekundę zasypia. Poza tym doszły wieczorne  problemy z zasypianiem. Myślę, że przez to, że jest długo jasno. Tymek zawsze zasypiał automatycznie po wypiciu mleka najpóźniej o godzinie 20. Ostatnio jednak po opróżnieniu butelki wstaje, rozgląda się, przemieszcza, rozmawia, staje na głowie, śpiewa i kombinuje, ile się da, byleby tylko nie spać. Trwa to nawet godzinę, więc zdarza się, że zasypia o 21. Przyzwyczajeni do długich wolnych wieczorów dwoimy się i troimy, by szybciej zasnął, na zmianę testując komu się skuteczniej uda. Przyznam, że Tata wygrywa! W ciągu ostatnich kilku tygodni Syn pokochał misie, dopomina się, by dać je jemu do spania głośnym "eeee" wskazując palcem. Tym samym ukochany Pajacyk, który zawsze z nim spał, ma towarzystwo.









niedziela, 3 czerwca 2012

Przebieralnia.


Po pierwszy egzemplarz Przebieralni leciałam do Empiku jak na skrzydłach, w obawie, że już go nie zdobędę. Ale był, nowy, pachnący drukarnią. W domu z niecierpliwością zasiadłam do lektury i byłam zachwycona! Po pierwsze to zdecydowanie magazyn dla mnie. Kto inny jak nie ja uwielbia kupować ubrania dla Syna, ku niezadowoleniu Taty, chowam je po szafkach, bo zwykle kupuję na zaś. Mężczyźni zdecydowanie nie rozumieją kobiet w kwestii zakupów. No bo przecież po co Tymkowi dwadzieścia T-shirtów, tyleż samo bodów i połowę z tego spodni? Wystarczyłyby dwie koszulki plus dwie pary spodni i już jest się w co ubrać. Wyszukiwanie ciekawych części garderoby dla Tymka sprawia mi niesamowitą przyjemność. Zwykle kupuję w promocji, czekam na okazje, gdyż widzę w jakim tempie Syn z ubrań wyrasta. Ale faktem jest, że gdy już Syna ubiorę, Tata pochwali. Wracając do Przebieralni: po pierwsze, ubrania są posegregowane w niezwykle ciekawy sposób. Ku memu zaskoczeniu, wiele z nich mamy już w swojej szafie! Po drugie są tam też bardzo fajne, zabawne felietony. Po trzecie genialna wkładka czytelnicza o książkach dla najmłodszych w wykonaniu blogowych Koleżanek Zezulli i Olgi. Po czwarte cena! Bardzo przystępna, staję pierwsza w kolejce po prenumeratę! Tymko nie byłby sobą, gdyby też Przebieralnia nie prześledził, ale pilnowałam, by nie pogniótł, bo będę zbierać, ustawiać na półce i na pewno do niej wracać. Z naszych ostatnich nabytków ubraniowych: marynarska bluza z Reserved nabyta z okazji zniżki 30%, cytrynowe szorty z outletu 5-10-15, granatowe szorty H&M (mamy jeszcze czerwone i w zieloną kratę i sprawdzają się rewelacyjnie) oraz dwie koszulki z wyprzedaży Endo, ta malinowa ma na żywo cudny, intensywny kolor! 






piątek, 1 czerwca 2012

Pierwszoczerwcowo.


Dziecka dzień rozpoczęliśmy bardzo intensywną pobudką dokonaną przez Syna o 6.30. Tymko rozbił w kuchni słoik z zupą, którą miał jeść po pierwszej drzemce. Matka krzyku narobiła, Syna ze szkła zabrała i skrzętnie wysprzątała kuchnię. Pobudka jakże udana! Syn obdarowany tradycyjnie w święto swe już nie tylko przez Rodziców, ale i Dziadków, otrzymał od nich Lego Duplo do kolekcji z super quadem farmera, który od razu okazał się hiciorem. Cały dzień Syn jeździ nim z głośnym „brrrr”, które zdaje się nie mieć końca. Dziadki to wiedzą, co dobre. Rodzice mniej łaskawi, bo Synowi zabawek nie kupują, nabyli z polecenia Zezzuli książeczkę. Już po prześledzeniu wzrokiem kilku kartek uśmiech nie schodził z mej twarzy i zdaje się, że to zakup doskonały. Dziś wieczorem całą historię Dominika przeczytamy przed snem, na razie Synko przewertował kartki, by wstępnie zapoznać się z lekturą. Wszystkim Dzieciom życzymy przede wszystkim beztroski, radości i jak najdłuższego dzieciństwa pełnego szczęśliwych dni!