Ona jedna sama w męskim świecie. Tak jej przyszło jedyną dziewczynką być. Bo z boku brat Tymek. I kuzyn Mikołaj. I kolejni kuzyni bliscy Franek i Jaś. I dzieci przyjaciółek mych. Te dzieci dwatysiąceczternastego. Janek, Mateusz, Antek. No sam testosteron. Jest tych chłopów dookoła. A dziewczynki żadnej. Jedna ona. Pola. I lgnie do nich. I bawić się chce. I piszczy. I cieszy się. I stoi i patrzy na nich godzinami.
synkowo
środa, 1 kwietnia 2015
środa, 25 marca 2015
Siostrą być.
Drugie dziecko rozwija się inaczej. Nie dość, że rodzice już nie chuchają i nie dmuchają, pozwalają zjadać okruchy z podłogi i zdobyczne ciastko, które gdzieś w kącie leżało, choć jest się wciąż niemowlakiem, to jeszcze przykład brać można z rodzeństwa swego. Drugiemu dziecku nie straszne hałasy, bo nikt już na palcach nie chodzi. Brat biega, krzyczy. Ale i siostry broni. Nie jedz papielu Pola, bo będzies wymiotować! I siostrze kartkę wyrywa, a ta wrzeszczy zbuntowana. Siostrą być jest chyba fajnie, bo brat się chwali nią w przedszkolu, przytula i krzyczy na całą salę: To moja Pola! Siostla moja! Brat rozśmiesza, gania, chowa się jej. A ona chichocze i wpatrzona w niego jak w obrazek. Gdy płacze, on potrafi jej płacz ukoić wygłupami. Gdy wstaje i upaść może, on krzyczy, żeby uważała, bo się przewróci. I w brata królestwie zabawek przebywać siostra może. Za jego pozwoleniem, oczywiście! A pozwala zawsze, bo to fajny brat jest. Siostrą być musi być fajnie. No musi.
niedziela, 22 marca 2015
Wsi spokojna.
Uwielbiam wieś. Chyba dojrzałam już nawet do tej myśli, że mogłabym na niej mieszkać, choć jakiś czas temu przekonana byłam, że tylko miasto jest mi pisane. Szczęście mamy, że przyjaciele nasi właśnie na wsi zamieszkują. Takiej, gdzie cisza jest, zwierzęta biegają po podwórku, a dookoła jest las. Wczorajszy dzień spędziliśmy właśnie tam. Dzień jakże przyjemny, choć niezwykle intensywny, ze spacerem do lasu z trójką dzieci, kiełbasą z ogniska i budowaniem szałasu.
niedziela, 15 marca 2015
Czterolatek.
Już tydzień przed urodzinami Tymka naszedł mnie nastrój iście refleksyjny. Wspomnienia porodu i ostatnich czterech lat, przeglądanie zdjęć, filmów, dłuższe niż zwykle patrzenie na syna. Przychodzi mi się zmierzyć z tym że wyrósł mi w domu chłopiec. Wysoki, uśmiechnięty, mądry. To cieszy, ale fakt, że czas płynie tak szybko, już mniej. W ten weekend świętowaliśmy wraz z rodziną Tymkowe czwarte urodziny. Wspaniałe spotkanie, głośne, gwarne, z mnóstwem przygotowań. Byli dziadkowie, ciocie, wujkowe, kuzyni. Był przepyszny tort, którego Tymek nawet nie miał czasu spróbować. I prezenty. Fantastyczne i niezwykle trafione. Dużo gier planszowych, wymarzony dźwig i auta.
piątek, 20 lutego 2015
Polka taka.
Dziewięciomiesięczna. Radosna. Pełzająca, a nie raczkująca. Siedząca. Dużo śpiąca w dzień i często budząca się w nocy. Kochająca brata, wygłupy, śpiew. Z charakterem. Krzycząca, gdy czegoś nie dostanie. Chodząca za bratem jak cień. Rodzinne oczko w głowie.
piątek, 6 lutego 2015
O dzieciach moich.
Całe dnie kręcą się wokół nich. Dzieci moich. Bo ubieranie, karmienie, spacer, zabawy, kąpiele, czytanie, granie, zabawianie. Rzadko siadam, jeszcze rzadziej leżę. Opieka nam dziećmi sprawia, że jestem zmęczona, a paradoksalnie czerpię energię z patrzenia na nie. Dzieci moje. Pomiędzy opieką a zabawą wplątuję obowiązki domowe: pranie, gotowanie, sprzątanie, prasowanie. Dwoje dzieci, a jedno, to dwa różne światy. To nie podwójna, a potrójna robota, bo każde inne potrzeby ma, każdemu czasu chciałby człowiek poświęcić tyle samo, ale tyle samo się nie da i już. Mąż ostatnio często mnie pyta, czy nie tęsknie za czasem bez dzieci. Gdy sami byliśmy. Wspólnie filmy oglądaliśmy, sami wyjeżdżaliśmy, długo rozmawialiśmy. Gdy po pracy robić mogliśmy co dusza zapragnie. Nie tęsknie. Pamiętam, że czasem się nudziłam. Od dawna uczucie nudy nie jest mi znane. Ale jest coś lepszego. Uczucie szczęścia, codziennie, bezustanne. Gdy patrzę na dzieci moje. Gdy się przytulają i nawet wtedy gdy Tymek mówi: Mamusia, weź tą Polę, bo lize moje zabawki. A gdy śpią, często idę do ich pokoi i patrzę na nich i myślę wtedy, że nigdy nie byłam szczęśliwsza.
środa, 4 lutego 2015
Taki bal.
Kilka dni temu wzięliśmy już po raz trzeci udział w balu karnawałowym dla dzieci organizowanym u Męża w pracy. Bale te są zawsze fantastyczne, z mnóstwem atrakcji dla maluchów. Byłam pod wielkim wrażeniem patrząc, jak bawi się nasze dziecko. Niesamowite, że rok temu nie interesowało go tańczenie z animatorką, podczas gdy teraz bawił się wspaniale, brał udział we wszystkich zabawach, tańczył. Jednak zapytany po balu, co się jemu najbardziej podobało, odpowiadał: Jak pani malowała mi twaz! Wystaliśmy się w kolejce, ale było warto. Tymek był zachwycony, w domu nie przestawał patrzeć w lustro i tego dnia naprawdę późno poszedł się kąpać, by jeszcze chwilę dłużej móc być spider-man'em!
Subskrybuj:
Posty (Atom)