synkowo

synkowo

piątek, 2 października 2015

Dziewczynka.

Jest już dziewczynką. Wcale niemałą. Trochę upartą. Ciągle uśmiechniętą. Kochającą tańczyć do muzyki oraz książki, które codziennie czyta i przegląda z nią Babcia. Dziewczynką, która trzy dni temu nauczyła się chodzić. Skończyła właśnie 16,5 miesiąca. Moja radość z posiadania córki rośnie każdego dnia. Bo ona taka jest moja, dziewczyńska.









czwartek, 10 września 2015

Wrześniowe wakacje.

Ostatnie takie. Wrześniowe. Za kilka dni przyjdzie mi zakończyć urlop macierzyński i wrzesień ponownie zostanie miesiącem pracowitym. Wrześniowy Bałtyk był piękny. Łaskawy pogodowo. Z bardzo zimnymi wieczorami, lecz ciepłymi dniami. Z dziećmi mającymi dużo frajdy i rodzicami czekającymi na wieczory, by przy lampce wina i cieple bijącego z grilla, pod kocem na tarasie, w ciszy, oglądać gwieździste niebo. Rozmawiać. Opowiadać. Wspominać minione dni. 


















niedziela, 23 sierpnia 2015

Wakacje z Dziadkami.

Bo gdy Dziadkowie zabierają wnuki na wakacje, są to najlepsze wakacje, pełne beztroski, rozrywki, zabaw. Inne niż z rodzicami, no inne. Pięć dni nad jeziorem w słonecznej pogodzie. Piękne wakacje.













poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Odpocząć.

Przecież na wakacjach z dziećmi nie odpoczniesz. Słychać zewsząd. Prawda to, szczera prawda. Nie poleżysz plackiem, książki w ciszy nie poczytasz, nie zdrzemniesz się, gdy najdzie cię ochota. Nie będziesz delektować się posiłkami. Ale będziesz mieć coś w zamian. Coś, co przyniesie dużo więcej wspaniałych wspomnień i radości. Widok córki rzucającej się na głęboką wodę (dosłownie!), widok rodzeństwa kłócącego się o wykopaną przez jedno dziurę w piachu, a za chwilę ich dwojga jedzących zgodnie z jednej miski. Prawdziwe wakacje. 






piątek, 17 lipca 2015

Wakacje.

To już ponad pół miesiąca, jak jestem "w domu" z dwójką dzieci i śmiem twierdzić, że ktoś uciął trochę dobę. A może i ciut bardziej niż trochę. Był czerwiec, jest lipiec, a za pasem i sierpień. A później brrr! wrzesień i przyjdzie czas powrócić do pracy. Może i dlatego moje pokłady cierpliwości są takie ogromne i tak przyjemnie mija nam czas, bo wciąż żyję z tą świadomością, że to moje ostatnie chwile z Polką na macierzyńskim. Rodzinne wakacje, o ile pogoda dopisze, planujemy na sam początek września, tymczasem staramy się korzystać z "lokalnych" atrakcji. W weekend spakowałam dwójkę do auta i pojechałam prawie 200 km do przyjaciółki. Sama z dziećmi. W jedną stronę dzieci spały, w drugą już nie było tak wesoło, bo Pola otworzyła Tymkowy serek, wylizała co mogła, a resztą usmarowała pół auta, fotelik i siebie, oszczędzając tylko matkę i brata, bo dosięgnąć nie mogła. A matka w tym czasie prowadziła i obserwowała wszystko w lusterko i wesoło podśpiewywała sobie James'a Bay, myśląc: A co tam, umyje się. Macierzyństwo zmienia ludzi. Nie ma rzeczy niemożliwych, wielkie problemy stają się błahymi. Człowiek potrafi się cieszyć nawet z najmniejszych rzeczy. Staje się bardziej asertywny, nabiera odwagi. Tyle dobrego daje nam posiadanie dzieci, że aż trudno opisać!







poniedziałek, 29 czerwca 2015

Bez dzieci.

Gdzieś tam kiedyś, rok temu, siedząc przy kawie z przyjaciółkami i rozmawiając o zbliżającym się roku 2015 i naszych trzydziestych urodzinach pojawił się pomysł, by wyjechać. Wyjechać w ramach prezentu. A że 2015 miał być także 15 letnią rocznicą naszej przyjaźni, okazja tym bardziej wydała się wspaniała. Niewiele później miałyśmy już bilety i wynajęte paryskie mieszkanie. I nutę niedowierzania, że naprawdę polecimy, zostawiając Mężów i Dzieci. Poleciałyśmy jednak. I był to pobyt tak wspaniały, że trudno to ubrać w słowa. Zaśmiewanie się do łez przy winie do rana, rozkoszowanie paryską aurą przy zimnym piwie w restauracji, zajadanie się świeżymi bagietkami, serami i melonami,  zwiedzanie, takie jak lubimy, z odpoczywaniem na murku czy trawie, bez pośpiechu. Mało! rozmów o dzieciach. Popołudniowe kawy z croissantami i przecudnymi drzemkami na pościeli. Wspomnienia, plany, podziękowania. Tęskniłam za dziećmi. Ale nie aż tak, by nie zostać w Paryżu jeszcze kilku dni dłużej. Wróciłam zrelaksowana, szczęśliwa, pełna sił do działania. Dzieci miały się dobrze pod opieką Babci, Taty i Cioci. A nam trzem pozostaną wspomnienia życia.