Czy istnieje gotowość do posiadania
dzieci? Czy tak naprawdę kiedykolwiek jesteśmy w stu procentach
przekonani, że to TEN moment, by je mieć? W naszym przypadku
decyzja o posiadaniu potomstwa była przemyślana, a z drugiej strony
spontaniczna. I. przez jakiś czas wspominał mi, że może czas na
dzieci, ja natomiast traktowałam to jako żarty. Przez długi czas
utrzymywałam, że powiększeniem rodziny zajmiemy się przed
trzydziestką, najpierw studia, praca, mieszkanie. W czerwcu 2010
roku wybraliśmy się nad morze. Oglądaliśmy zachód słońca na
plaży, piliśmy piwo. Przed nami siedziała rodzinka, małżeństwo
z synem Aleksandrem, na oko miał 15-20 miesięcy. To był punkt
zapalny. Patrzyłam na nich i wyobraziłam sobie nas jako rodzinę.
Nas z małym dzieckiem. Nagle poczułam nieodpartą chęć bycia
Mamą, która już mnie nie opuściła. W sierpniu byłam już w
ciąży. Po dwóch miesiącach starań, robienia testów i
obsesyjnego myślenia, że już chcę, teraz, nagle, zobaczyłam dwie
kreski. Tymoteusz urodził się miesiąc przed moimi dwudziestymi
szóstymi urodzinami. W czerwcu 2011 roku spędziliśmy wakacje nad
morzem, w tym samym miejscu, już we troje. Patrząc z perspektywy
minionego czasu mogę rzec, że byliśmy gotowi, by zostać
rodzicami. I że moment był idealny. Teraz mając prawie szesnastomiesięcznego Syna jesteśmy gotowi na kolejną zmianę. Za trzy miesiące będziemy małżeństwem.
synkowo

piątek, 29 czerwca 2012
wtorek, 26 czerwca 2012
Podziękowania.
Tymek ma to szczęście posiadać dwie wspaniałe Babcie. Dzięki Nim mogłam wrócić bez obaw do pracy. Dzięki Nim mogliśmy i nadal możemy prowadzić życie towarzyskie i mieć czas tylko dla siebie. Zawsze chętnie zostają z Tymkiem. Po całym roku, w którym obie Babcie spędziły mnóstwo czasu podczas opieki nad Synem, czuliśmy się w obowiązku by Im podziękować. Akcentem osobistym miał być porcelanowy kubek z Lubiany dla Najukochańszej Babci pod Słońcem. Wino, kawa, czy słodycze prędzej czy później znikną, a miła pamiątka pozostanie. W ulubionej kwiaciarnia zapakowano mi prezenty i oto mamy podziękowania. Choć ten gest i tak nie jest w stanie wyrazić naszej wdzięczności za pomoc, którą otrzymujemy od Tymkowych Babć.
niedziela, 24 czerwca 2012
Inna i poprawiny.
W sobotę bawiliśmy się
na weselu u mego najbliższego Kuzyna. Tymko nocował po raz pierwszy
u Babci Eli, która na co dzień opiekuje się Synem. Stwierdzam, że
jestem inna. Inna niż inne Mamy. Przez cały dzień i także noc ani na chwilę nie
przyszło mi przez myśl dzwonić, by dowiedzieć się, jak Synko się
miewa. W przeciwieństwie do Taty, który kilkakrotnie sięgał po
telefon i któremu musiałam wyperswadować stresowanie Dziadków,
ani przez moment nie pomyślałam o dziecku. Bawiłam się
wyśmienicie i wiedziałam, że jest w dobrych rękach. Ani trochę
się nie martwiłam. Ani trochę nie rozpaczałam, że oddałam Syna
na 24 godziny. Postanowiliśmy natomiast zabrać Tymka na poprawiny.
Nasza rodzina jest dość liczna, więc małych dzieci nie brakuje.
Syn jak w transie biegał za balonami, tańczył, gdy tylko usłyszał
muzykę, śmiesznie zginając kolanka i podrygując z uśmiechem.
Zbierał kamyki, dał się wyprzytulać całej familii i miał okazję
z bliska zobaczyć kucyka w pobliskiej hodowli koni.
czwartek, 21 czerwca 2012
Truskawki i przekąski.
Truskawka to zdecydowanie mój ulubiony owoc. Zawsze z niecierpliwością oczekuję sezonu
truskawkowego, a gdy już nadejdzie, kilogramami znoszę truskawy do
domu, w nadziei, że się najem na zapas. Nadaremnie, gdyż ciągle
jest mi mało. Syn nasz również stał się wielkim entuzjastą
truskawek. Początkowo testowaliśmy brak alergii, na szczęście z
pozytywnym skutkiem. Co dzień więc Synowi serwuję kilka truskawek
do samodzielnej konsumpcji. Ostatnio dostaliśmy sporo z własnej
uprawy, które smakują wyśmienicie. Od niedawna próbujemy znaleźć
sposoby na szybkie i zdrowe przekąski. Bardzo fajne okazały się
płatki zbożowe na sucho, oczywiście pełnoziarniste. Syn nigdy nie
będzie jadł czekoladowych kuleczek, słodzonych kolorowych płatków
produkowanych dla dzieci, które puchną w żołądku i nie mają w
sobie nic z pożywnego posiłku. Jeśli macie jakieś pomysły na
zdrowe przekąski, prosimy o podzielenie się nimi.
wtorek, 19 czerwca 2012
Nałóg i zaskoczenie.
Obserwuję u siebie pogłębiający się nałóg kupowania dla Syna. Zauważam, że stojąc przed regałem i zastanawiając się, czy kupić T-shirt, bo przecież tak bardzo mi się podoba i Syn wyglądałby w nim cudownie, zaczynam szukać powodów, dla których to zrobić. Najpierw oceniam zawartość szafy. No tak, Syn ma ponad dwadzieścia T-shirtów w rozmiarze, który aktualnie nosi. Lecz już za chwilę myślę sobie: przecież ten T-shirt kosztuje tyle co kawa, którą wczoraj wypiłam, czy sałatka, którą zjadłam. I biorę! Koszulka ze Smyka w czachy ląduje w kasie. W ciągu ostatnich dwóch tygodni Tymko wzbogacił się o trzy pary nowych butów. Wprost uwielbiam trampki u małych chłopców! Ich widok rozbawia mnie i rozczula. Wylicytowałam na allegro dwie pary Conversów dla Syna, krótkie-szare i dłuższe-czerwone, te drugie w większym rozmiarze. Stan idealny, wyglądają, jak nigdy nie noszone. Szaraki Synek już przetestował, zdaje się je lubić, najbardziej sznurówki! Przyleciały do nas też Nextowe zapinane na rzepy trampy, baardzo fajne, choć te będą musiały poczekać miesiąc lub dwa, aż stopa nieco urośnie. A rośnie w tempie ekspresowym, właśnie wychodzimy z rozmiaru 21. Dzisiejszego poranka zaskoczenie, radość i duma zagościły u nas. Krzątając się po mieszkaniu próbowaliśmy zająć czymś Syna, przynosząc jemu kilka zabawek, w tym klocki. Nagle zauważyliśmy, że Synko bez niczyjej pomocy powkładał klocuchy do odpowiednich otworów! Nasze zdziwienie nie miało granic! Sam! Owszem, kilkakrotnie pokazywaliśmy jemu jak to robić, lecz klocki służyły bardziej do rozrzucania niż ich pierwotnego przeznaczenia. Zdążyłam pstryknąć fotkę, nie spłoszywszy Syna. Zdolniacha!
sobota, 16 czerwca 2012
Frajda.
Gdybym miała wymienić dwie rzeczy, które większość dzieci lubi byłyby to
woda i piasek. Dzisiejszy dzień spędziliśmy pod hasłem: frajda,
czyli do woli piasku i wody. Tymko po raz pierwszy wrzucony do basenu
wydawał okrzyki zachwytu, chlapał i śmiał się, że hej!
Pozwoliliśmy jemu samemu zdecydować, kiedy z wody będzie chciał
wyjść, podobnie z zabawą w piasku. Piach rozrzucał łopatką, rozsypywał rękoma,
mieszał z wodą i kamykami. Wspaniale było patrzeć na niego
bawiącego się, szczęśliwego, beztroskiego.
czwartek, 14 czerwca 2012
Pranie.
Nie bez powodu Tata mówi na mnie mrówka. Od szóstej rano sprzątanie, gotowanie, Syna przygotowywanie. Przed ósmą wstawiłam pranie. Po kilku minutach usłyszałam dziwne uderzanie w bębnie. Zainteresowana, próbowałam dociec cóż to może tak stukać. Na darmo, gdyż nic nie dojrzałam. W obawie przed uszkodzeniem bębna, gdyż odgłos zdawał się nasilać, odwirowałam pranie. A oto co znalazłam! Pilot od DVD! Synko musiał go upchnąć niezauważalnie, a że pralkę mamy w kuchni, nie może być cały czas zamknięta, bo nie schnie w środku. Synu, ty to jesteś pomysłowy! I że niby taki niewinny i słodki. Eheee.
Aktualizacja: po dwóch dniach spędzonych na suszarce do naczyń pilot jakby nigdy nic nadal działa. Chapeau bas dla Sony! :)
wtorek, 12 czerwca 2012
Kły.
Przechwaliłam Syna w bezbolesnym i
bezproblemowym ząbkowaniu. Od dwóch tygodni dziecku memu wyrzynają
się górne kły. Biedak ślini się jak nigdy, śliniaki powróciły
do łask. Kilka dni utrzymywała się gorączka powyżej 39 stopni,
zbijaliśmy ją czopkami. W ostatnim tygodniu przez około sześć
dni Syn nie chciał jeść. Jakakolwiek próba podania jemu pokarmu,
czy to zupy, deseru czy obiadku kończyła się fiaskiem. Buzia
zasłonięta rękoma i brak jakichkolwiek szans na zachęcenie go do
jedzenie. Mleka nie dopijał, akceptował tylko wodę. Katar z nosa
leci jak woda, już ponad dwa tygodnie. Biegunka też nie odpuszcza. Wczoraj Synko dał sobie
zajrzeć do paszczy i jest! Nareszcie jeden kieł już się przebił,
drugi jeszcze walczy. Tak to dwanaście zębów wyszło całkiem gładko, a trzynasty okazał się pechowy i upierdliwy.
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Piętnaście.
Upływający błyskawicznie czas
przestaje mnie dziwić. Już nie żałuję, że Tymek nie jest
niemowlakiem. Cieszy mnie każdy kolejny miesiąc. Dziś Syn kończy
piętnasty. Już świadomie nazywa członków rodziny:
Ma-ma, Ta-ta i Ba-ba słyszymy co dzień. Pięknie je, potrafi
dłuższą chwilę bawić się sam. Nareszcie reaguje na nie wolno,
co ogromnie nas cieszy, bo opłaciło się nie odpuszczać, nawet gdy
wcześniej i tak robił swoje. Rozumie więcej niż nam się wydaje.
Zdania, polecenia, wyrazy. Nie jest bez wad, gdy ma gorszy dzień,
choć zdarza się to bardzo rzadko, potrafi marudzić lub wymuszać
płaczem, ale wie, że z nami nie wygra. Parę lat temu spacerując z
I. spotkaliśmy jego znajomego z dzieckiem. Powiedział wtedy: Też
sobie sprawcie, zobaczycie ile radości. I widzimy. I nadziwić się nie możemy jak wesoło jest z Nim i jak musiało być nudno
bez Niego.
piątek, 8 czerwca 2012
Ostatnio.
Ostatnio Syn: rozwinął folię aluminiową przez całą kuchnię i pokój i szelestem tym zbudził Matkę swą po 6 nad ranem i zmusił ją do wstania, w celu zwinięcia srebrnego dywanu; wygryzł kawałek silikonowego ustnika od kubka niekapka, robiąc z niego w ten sposób kapek, przeżuł go i połknął; wypił sok ze świeżo wyciskanych grejfrutów nie skrzywiwszy się przy tym ani przez moment; powąchał piwo w szklance i wzdrygnął się przy tym kręcąc głową i zmarszczył twarz, chcąc chyba powiedzieć "fuj" lub "ble"- czynność tą powtórzył kilkakrotnie, pomimo ciągłego obrzydzenia; po raz pierwszy siedział na tatowym motocyklu i widząc takowe na ulicy zawsze mówi "brrrr ta-ta". Ostatnio Syn bawi nas i zaskakuje coraz bardziej, każdego wieczora zasypiając wspominamy jego pomysły i dokonania i śmiejemy się i nadziwić wciąż nie możemy, jakie cudowne mamy dziecko!
wtorek, 5 czerwca 2012
Sen.
Jeszcze przed ukończeniem
roku Syn zaczął przesypiać całe noce. Oczywiście cieszyłam się
bardzo, pobudka nocna, nawet jedna, sprawiała, że mimo wszystko
byłam lekko niedospana. Sielanka trwała dwa miesiące, do czasu, gdy nie
przenieśliśmy się na jedną noc do Dziadków, gdy Tata wyjechał.
Od tej pory Syn nie tylko budzi się na mleko około 1-2 w nocy, ale
potrafi kilkakrotnie w nocy krzyczeć, rozbudzać się, czasem
walczyć, by wyjąć go z łóżeczka, bo akurat ma ochotę na
zabawę. Oczywiście są noce, gdy obudzi się raz, ale są i takie,
gdy uczyni to 4-5 razy. Nie wiem, czym to jest spowodowane, być może
przestraszył się, śpiąc u Dziadków. Oczywiście z anielską
cierpliwością wstaję do niego, przykrywam go, odkładam, głaszczę
po główce czy pleckach, czasem wystarczy, że usiądę przy
łóżeczku i w sekundę zasypia. Poza tym doszły wieczorne problemy z
zasypianiem. Myślę, że przez to, że jest długo jasno. Tymek
zawsze zasypiał automatycznie po wypiciu mleka najpóźniej o
godzinie 20. Ostatnio jednak po opróżnieniu butelki wstaje, rozgląda się,
przemieszcza, rozmawia, staje na głowie, śpiewa i kombinuje, ile
się da, byleby tylko nie spać. Trwa to nawet godzinę, więc zdarza
się, że zasypia o 21. Przyzwyczajeni do długich wolnych wieczorów
dwoimy się i troimy, by szybciej zasnął, na zmianę testując komu
się skuteczniej uda. Przyznam, że Tata wygrywa! W ciągu ostatnich kilku tygodni Syn pokochał misie, dopomina się, by dać je jemu do spania głośnym "eeee" wskazując palcem. Tym samym ukochany Pajacyk, który zawsze z nim spał, ma towarzystwo.
niedziela, 3 czerwca 2012
Przebieralnia.
Po pierwszy egzemplarz Przebieralni leciałam do Empiku jak na skrzydłach, w obawie, że już go nie
zdobędę. Ale był, nowy, pachnący drukarnią. W domu z
niecierpliwością zasiadłam do lektury i byłam zachwycona! Po pierwsze to zdecydowanie magazyn dla mnie. Kto inny jak
nie ja uwielbia kupować ubrania dla Syna, ku niezadowoleniu Taty,
chowam je po szafkach, bo zwykle kupuję na zaś. Mężczyźni
zdecydowanie nie rozumieją kobiet w kwestii zakupów. No bo przecież
po co Tymkowi dwadzieścia T-shirtów, tyleż samo bodów i połowę
z tego spodni? Wystarczyłyby dwie koszulki plus dwie pary spodni i
już jest się w co ubrać. Wyszukiwanie ciekawych części garderoby
dla Tymka sprawia mi niesamowitą przyjemność. Zwykle kupuję w
promocji, czekam na okazje, gdyż widzę w jakim tempie Syn z ubrań
wyrasta. Ale faktem jest, że gdy już Syna ubiorę, Tata pochwali.
Wracając do Przebieralni: po pierwsze, ubrania są posegregowane w
niezwykle ciekawy sposób. Ku memu zaskoczeniu, wiele z nich mamy już
w swojej szafie! Po drugie są tam też bardzo fajne, zabawne
felietony. Po trzecie genialna wkładka czytelnicza o książkach dla najmłodszych
w wykonaniu blogowych Koleżanek Zezulli i Olgi. Po czwarte cena! Bardzo przystępna,
staję pierwsza w kolejce po prenumeratę! Tymko nie byłby sobą,
gdyby też Przebieralnia nie prześledził, ale pilnowałam, by nie
pogniótł, bo będę zbierać, ustawiać na półce i na pewno do
niej wracać. Z naszych ostatnich nabytków ubraniowych: marynarska
bluza z Reserved nabyta z okazji zniżki 30%, cytrynowe szorty z outletu 5-10-15, granatowe szorty H&M (mamy jeszcze czerwone i w zieloną kratę i sprawdzają się rewelacyjnie) oraz dwie koszulki z wyprzedaży Endo, ta malinowa ma na żywo cudny, intensywny kolor!
piątek, 1 czerwca 2012
Pierwszoczerwcowo.
Dziecka dzień rozpoczęliśmy bardzo
intensywną pobudką dokonaną przez Syna o 6.30. Tymko rozbił w
kuchni słoik z zupą, którą miał jeść po pierwszej drzemce.
Matka krzyku narobiła, Syna ze szkła zabrała i skrzętnie
wysprzątała kuchnię. Pobudka jakże udana! Syn obdarowany
tradycyjnie w święto swe już nie tylko przez Rodziców, ale i
Dziadków, otrzymał od nich Lego Duplo do kolekcji z super quadem
farmera, który od razu okazał się hiciorem. Cały dzień Syn
jeździ nim z głośnym „brrrr”, które zdaje się nie mieć
końca. Dziadki to wiedzą, co dobre. Rodzice mniej łaskawi, bo
Synowi zabawek nie kupują, nabyli z polecenia Zezzuli książeczkę.
Już po prześledzeniu wzrokiem kilku kartek uśmiech nie schodził z
mej twarzy i zdaje się, że to zakup doskonały. Dziś wieczorem
całą historię Dominika przeczytamy przed snem, na razie Synko
przewertował kartki, by wstępnie zapoznać się z lekturą.
Wszystkim Dzieciom życzymy przede wszystkim beztroski, radości i
jak najdłuższego dzieciństwa pełnego szczęśliwych dni!
Subskrybuj:
Posty (Atom)